Wczoraj minęła 150 rocznica opublikowania “O powstawaniu gatunków” Karola Darwina. Rocznica dość hucznie obchodzona… tyle, że nie w mediach ‘codziennych’ — raczej zadbały o nią tygodniki i miesięczniki.
Czy jest to temat na bloga politycznego? Czy w ogóle jest to temat na bloga? Przecież podobnie nie świętuje się powstania teorii grawitacji. Nawet szczególna teoria względności, choć uświęcona, doczekała się bardzo nielicznych komentarzy.
O co chodzi?
To nie jest, tak do końca pytanie retoryczne. Owszem, nie będę udawał — o ‘kontrowersjach’ słyszę, zresztą google zachowują się idealnie w myśl oficjalnych pragnień kreacjonistów, by ‘obie teorie’ przedstawić jako sobie równe. Ale słyszeć, a rozumieć, o co chodzi, to dwie różne rzeczy.
Najkrócej mówiąc, teoria Darwina stała się przedmiotem polityki. Nie stała się nim z niczego — zaszkodziło jej połączenie demokracji i fundamentalizmu religijnego. Demokracja zmusza polityków by wysłuchiwali głosu wyborców, choćby symbolicznie, a fundamentalizm religijny stara się odnaleźć w religii ‘fundament’, który jego zdaniem współczesne społeczeństwo utraciło. I jakimś elementem tej utraty są zarówno zanczenie nauki, stawianej jako wyrocznia prawdy wyżej niż Biblia (czy Koran — nie mówią one o grawitacji, czy atomach, więc tam kontrowersji nie ma), jak i podważenie wyjątkowości człowieka (skądinąd nie tak odległe od twierdzeń Biblii…).
Ale to wyjaśnia postawę tylko części dyskutantów. (A i to niecałej — w końcu przynależność do mniejszości dostrzegającej spisek, czy manipulację — to coś, co potrafi bardzo pociągać, dodawać poczucia, że jest się lepszym.)
Jak to jest więc z drugą stroną?
Ta, chyba najczęściej odpowie, że czuje się atakowana, i że broni dziedzictwa metody naukowej, której zawdzięczamy samochody, elektrownie, komputery, czy choćby pełne półki w sklepach. I w gruncie rzeczy ma rację (z tego też powodu i ja piszę “Viva Darwin!”) — naukowość to pewien model myślenia, który mimo osiągnięć wydaje się niedoceniony. Na pewno nie uczą go szkoły, dociera się do niego mozolnie (a i często stosuje wybiórczo), dotarłszy zaś często się go broni, jako czegoś bardzo cennego w przypadku głośnych kontrowersji. Nie ma zaś chyba głośniejszych niż ta*.
Ale i to nie jest cała prawda. Bo nie tłumaczy rybki z nogami i napisem “Darwin” jako odpowiedzi na ‘rybki chrześcijańskie’.
Owszem, gdy mowa o rybkach na samochodach, to mamy coś w rodzaju sympatycznego (oby!) przekomarzania się w sprawie wiary-niewiary. Faktycznie jednak czasami sugeruje się więcej — że Darwin niejako dowodzi nieistnienia Boga, albo że misja jego teorii wykracza poza biologię** i myślenie naukowe. Próbuje się wtedy włożyć tę teorię do głów bez dobrego argumentowania, trochę na skróty, byle głośno.
Jest w sumie jeszcze jedna rzecz, a raczej wiele rzeczy związanych z ewolucyjną interpretacją zachowań (socjobiologia, ale też już psychologia ewolucyjna). Na pewno jest to ciekawa konsekwencja ewolucji, której zasadnicze korzenie są zdrowe. Ale… Ale zbyt często widzę, że liczba spekulacji, łącząca tezę z wiedzą o świecie biologicznym jest tak duża, że można ją uznać za przejaw pseudonaukowego chciejstwa. W końcu to tak miło, twierdzić, że własne poglądy (nawet polityczne)***, to nie poglądy, ale obiektywne fakty naukowe, bo tak dowodzi nauka przyrodnicza, jaką jest biologia…
***
Sam zaś Darwin chyba cieszyłby się widząc późniejsze odkrycia, potwierdzające jego teorie, nawet tam, gdzie się tego spodziewać nie mógł.
–
*) Trafiają się maniacy, którzy twierdzą, że teoria względności to spisek uczonych z Einsteinem, albo że Ziemia jest wydrążona w środku, czy też — jak Fomienko, że cała chronologia historii postawiona jest na głowie, a Jezus żył w średniowieczu. Ale bez polityki i religii jako pożywek, nie mają one wielkiego znaczenia.
**) Faktycznie wykracza poza biologię — przykładem pewnego ‘drzewa ewolucji’ jest także ewolucja języków. Zapewne można znaleźć więcej przykładów, ewolucji nie-biologicznej, choć czy jest ona związana z przetrwaniem najlepiej dostosowanych można się zapewne spierać.
***) W jakiejś mierze dotyczy to także darwinizmu społecznego.