SLD budzi szerokie zainteresowanie. Trudno nazwać je życzliwym, ale utarło się, że SLD to największy przegrany wyborów (nawet przed PiS), a Ruch Poparcia Palikota to największy wygrany. I że zajdą zmiany. W SLD, bo choć Jarosław Kaczyński jest największym problemem PiS, to tam zmian nie będzie.

I tak Dominika Wielowieyska przepytywała Katarzynę Piekarską w sprawie nowego szefa. Padły nazwiska Włodzimierza Cimoszewicza i Ryszarda Kalisza (ze wskazaniem na tego pierwszego, choć wskazaniem życzeniowym).

I nie widzę szefa dla SLD.

Włodzimierz Cimoszewicz? Szef klubu parlamentarnego byłby z niego niezły (ale zasiada w sejmie). Szef partii dużej i sprawnej — też. Ale partii w kryzysie? Nie chodzi mi nawet o złośliwie wypominane wycofanie się z wyborów w 2005 roku. Chodzi mi o postawę kogoś, kto wsiądzie w ‘eseldobus’ i pojedzie w teren, poogląda sobie miejscowych polityków partii i ich zaplecze, popyta ludzi, zaprosi ekspertów do dyskusji. No dobrze — wierzę, że Włodzimierz Cimoszewicz mógłby zaprosić ekspertów, oraz że nie bałby się rozmów ze zwykłymi obywatelami. Ale gdzie ta energia i wiara w misję konieczna do odbudowania partii? To nie jest polityk tego typu.

Ryszard Kalisz? Bardzo podobnie go oceniam — świetny poseł, znakomity (zapewne) sztabowiec. Ale ten sam problem — odbudowa partii to nie spotkania w Warszawie, ale męcząca jazda w teren.

Wojciech Olejniczak. Trudno mi go doceniać, jako samodzielnego polityka. Miał swoją chwilę i jej nie wykorzystał. A teraz trzeba zrobić o wiele więcej. Pomocnik, sztabowiec — owszem, ale aktywny szef?

Katarzyna Piekarska sama nie chce kandydować. Szkoda, bo wydaje się, że ona by taką siłę miała.

***

I jeszcze jedna rzecz — niektórzy zauważają, że wszystkie partie proponują “to samo”, co jest naszym, polskim, politycznie poprawnym centrum, z jakimś drobnym wyjątkiem — partia musi mieć też coś, co przed owym politycznie poprawnym centrum broni. Co takiego ma mieć SLD? “Redystrybucję”? “Równość szans?” Sojusz z zielonymi, czyli “ekologię”? Nie bardzo wierzę, by coś takiego zaskoczyło. Prędzej już populistyczna lewicowość, ale tę niszę wykorzystuje PiS.