Zirytowany słuchaniem tych samych prawd, tak samo podanych (chyba mamy mało kreatywny naród) zacząłem je podważać. Oczywiście ku obrazie tych prawd wyznawców.
PiS i SLD przegrały?
Względnie. Względem aspiracji tych partii, czy ich uprzedniej pozycji. PiS nadal jest drugą partią w Polsce (i to z wielką przewagą przed kolejną), choć ma kolosalny negatywny elektorat. Pozostaje też na dobrej drodze do zbudowania systemu dwupartyjnego, w którym będzie jedyną alternatywą dla rządzącego układu. A stąd wniosek, że kiedyś musiałoby dojść do władzy.
SLD ogłosiło klęskę. Słusznie — piąte miejsce nie jest świetne. Ale znowu — piąte miejsce SLD dzieli od trzeciego miejsca RPP (ogłoszonego wielkim sukcesem, przemianą na polskiej scenie politycznej, itp. itd.) raptem około dwóch punktów procentowych. I SLD nadal należy do partii sejmowych, z konsekwencjami w postaci dotacji, które umożliwiają prowadzenie polityki na dużą skalę. Sytuacja jakże inna od niegdysiejszego SdPl, czy PD. Przy tym inna od NP, PPP, czy PJN. SLD pozostaje więc w partyjnej ekstraklasie, nawet jeśli znalazło się w strefie zagrożonej spadkiem. Może zresztą należałoby ocenić te procenty jeszcze inaczej — jako wyraz determinacji elektoratu, która to determinacja jest sporym kapitałem.
A teraz wygrani.
PO obroniła władzę. Owszem. Ale wyborców straciła w porównaniu z rokiem 2007. I ilu wyborców głosowało na PO, a ilu przeciw PiS? Widzę akceptację dla tej partii, ale nie widzę (i to nigdzie) entuzjazmu. A tuż po wyborach mamy spięcie z prezydentem. Że rozwiązane? Owszem, to przecież dość rozsądni ludzie. Ale pamięć pozostaje.
RPP — 10%. Od paru dni, co druga dyskusja zdaje się dotyczyć Palikota i jego sukcesu. Ale co to za sukces na 10%? I to partii niechcianej do koalicji? (Ów brak zdolności koalicyjnych ocenia się negatywnie w przypadku PiSu, ale nie wspomina się o tym w przypadku RPP.)
Powtórzmy: 10%. 1/3 tego, co “przegrany” PiS. To ma być zwycięstwo? “Nowa Polska”, otwarta, tolerancyjna? Gdzie? Można przecież porównać wynik Anny Grodzkiej z wynikami Andrzeja Dudy, czy Jarosława Gowina. I nie ma tu tłumaczeń — wygrany kandydat PO też jest mocno konserwatywny. Można też porównać, jakby komuś było mało, partię Palikota z “partią Rydzyka”. Zresztą RPP to nie tylko liberalizm obyczajowy, czy antyklerykalizm. RPP nadzieją na lepszą Polskę, modernizację? Z kim, przepraszam? Mogę uwierzyć panu Januszowi Palikotowi, że ma fantastycznych ludzi, ale czy ma wizjonerów? Fachowców od polityki?
Zresztą, te 10% wydają się nawet nie w pełni wykorzystanym elektoratem. To ma być sukces?
—-
Trochę to, co napisałem powyżej, było próbą odreagowania. Ale zupełnie poważnie — zwyciężyła koalicja rządowa, bo nadal tworzy rząd. Przegrała opozycja — bo pozostaje opozycją, w przypadku SLD i RPP dalece zmarginalizowaną (2 punkty procentowe nie robią dużej różnicy, ordynacja co prawda RPP pomogła, ale nawet licząc ‘sejmowe szabelki’, to ledwo 1/5 największego klubu; obu partii nikt też do koalicji nie prosi — nie mają za co kupować realizacji swoich postulatów).