W dyskusji o zamiłowaniu do martyrologii w Polsce, zasugerowałem, że to może być skutek uboczny kultury katolickiej, a konkretnie miejsca, jakie zajmuje w niej kult świętych. W końcu żywoty świętych polecało się wiernym o wiele bardziej, niż Biblię, a wśród świętych jest wyjątkowo wielu męczenników.
Nie sposób się jednak oprzeć wrażeniu, że nasza, polska świadomość się zmienia.
Dlaczego? Główny czynnik to chyba jednak nasiąkanie kulturą Zachodu. Ale… może nie od rzeczy jest też fakt, że najchętniej przywoływanym świętym (także za życia, de facto) jest błogosławiony Jan Paweł II — przy całym podkreślaniu wątków martyrologicznych, niewątpliwie człowiek międzynarodowego sukcesu.
Być może taki wpływ jest o wiele większy niż ten, który wypływa z przywoływania nauk i powoływania się na encykliki papieskie.