Wciąż sporo w mediach o Janusz Palikocie. A może nie tyle dużo, co nieustannie. Palikot stał się symbolem polskiego antyklerykalizmu, bądź (zależnie od punktu widzenia) świeckości państwa, lewicy, czy liberalizmu (zależnie od punktu widzenia), itp., itd., zawsze jednak ocenianych jako pewnej nowości, czy przynajmniej nowej jakości.
Niewątpliwie, RPP jest pierwszą partią z tak daleko posuniętymi postulatami świeckości/antyklerykalności, która dostała się do sejmu. (Z liberalizmem już niekoniecznie tak jest.) Ale nie jest nowym zjawiskiem w Polsce.
Ale dostanie się do sejmu, a nawet osiągnięcie dziesięcioprocentowego poparcia, to właściwie ‘co’? To nie jest skokowa zmiana społeczeństwa. Być może jest to oznaka zmiany ewolucyjnej, ale i to nie jest takie pewne — to raczej kwestia pojawienia się partii, która odwołała się do zwykle lekceważonego elektoratu; a więc kwestia mobilizacji wyborców.
Słyszę, że do Palikota należy się odnieść, ustosunkować. Do Palikota nie. Do problemów — tak. Ale problemy nie powstały z wejściem RPP do sejmu, ani nie zniknąć po ewentualnym ‘zgonie’ tej partii.
A dlaczego do Palikota nie mielibyśmy się odnieść?
Lata całe nikomu nie udało się wyartykułować skutecznie tego, co jemu się udało, może ciut więcej szacunku do człowieka? Tylko sprawa się liczy towarzyszu, ludzie niczym…
Palikotowi sporo się udało. Ale “ile jest wart” to się dopiero przekonamy.
Przyznaję — Palikot jest (przynajmniej obecnie) pożyteczny — wiele razy to pisałem. Irytuje mnie jednak sprowadzanie całej sprawy do Palikota i jego sukcesu. Palikot wykorzystał istniejące nastroje społeczne, a nie stworzył ich. Sprowadzając problemy do Palikota łatwo je zbanalizować.
No to możemy porozważać sobie o wpływie jednostek na historię
Niepotrzebnie się irytujesz, ja np. nie mam przekonania, że wszyscy sprowadzają sprawę do Palikota. Bardzo dużo głosów czytałem, które podkreślają jego rolę, ale widzą narastające od lat problemy, nie załatwiane przez polityków, których Palikot nie bał się głośno wyartykułować. Problemów się nie bał oczywiście…
Nasi politycy od lat zajmują się wojną między sobą i przegapili zmiany w społeczeństwie. A wystarczyło mieć oczy otwarte…