Irytuje mnie, nieustannie, model newsów naukowych w mediach. Nauka traktowana jest, jak dostarczyciel “michałków” — ciekawostek dobieranych bez ładu i składu. Ale ład i skład, to nie tak ważne, jak to, że zrównuje się informacje wiarygodne i wzięte z sufitu, byle dostarczyć rozrywki odbiorcom.

Jeśli ktoś powie, że takie są media, to się nie zgodzę. Zapewne wiele informacji ekonomicznych jest bałamutnych, ale na tle naukowych informacyjek, są one ostają powagi i merytorycznego przygotowania. Z polityką jest nieco gorzej, ale tylko nieco. Nawet jeśli widać, że bardziej skupiają na sobie uwagę informacje silnie angażujące emocjonalnie (choćby fantasy smoleńskie), to jednak utrzymuje się pewne poczucie powagi i hierarchii tematów. W newsach naukowych zupełnie tego nie ma, z wyjątkiem może Scientific American. Ale to przecież zupełnie inna półka.